Mija niedługa chwila, Młody Człowiek zabiera głos: boli mnie kręgosłup i ciśnienie mam takie niskie. Muszę się niestety napić kawy...
Szczęki zbieramy z podłogi, podwtórzył bez błędnie, a właściwie lekko sparafrazował Babci wypowiedź... ma 2 lata i 6 miesięcy...
Znajoma narzekała ostatnio na różne zmartwienia... nie obnosiła się z ich treścią, tylko ogólnie zaznaczyła słaba kondycję. W ostatnich dniach jedno z jej dzieci zapadło na ciężką chorobę wirusową, cudem nie lądując w szpitalu, podczas kiedy ona musiała przygotowywać się do naukowego wystąpienia... i pomyślałam, że ona tak delikatnie narzekała, a dostała dotkliwą karę... w kontekście badań jakie właśnie robimy, jest to przerażające... z góry przepraszam, że moje marudzenie, mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno... i obiecuję poprawę oczywiście
I jeszcze mi się przypomniało... czarny kot przebiegł nam dzisiaj drogę... kompletny dół...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz